Mioty

Do tego nadzwyczajnego wydarzenia drobiazgowo przygotowywaliśmy się już od początku 2018 roku. Na kilku wystawach psów upewniliśmy się, że nasza Solka – nie tylko że zdrowa, utalentowana i obdarzona rodzinnym charakterem partnerki i obrończyni dzieci i podwórza – także jest piękna, ma doskonały eksterier i świetnie się prezentuje.

 
   

Ponowiliśmy wszystkie szczepienia i badania, i już po zdaniu testów psychicznych oraz zakwalifikowaniu jej w Związku Kynologicznym w Polsce jako suki hodowlanej, oświadczyliśmy się – dzięki zaprzyjaźnionej z nami hodowczyni matki naszej suni –właścicielce psa, będącego jedną z najlepszych partii w Niemczech ( HYPERLINK „https://www.working-dog.com/dogs-details/1040265/Earl-Jasper-von-Wackerbarth” https://www.working-dog.com/dogs-details/1040265/Earl-Jasper-von-Wackerbarth). Zostaliśmy przyjęci! A o to nie jest łatwo: miot był opiniowany i zatwierdzony przez najstarszy niemiecki klub RZV, reproduktor z klubu może pochwalić się najlepszą i najdokładniejszą bazą zdrowotną.

Jako że Una Sola Leccinum ( HYPERLINK „https://www.working-dog.com/dogs-details/5093422/Una-Sola-Leccinumhttps://www.working-dog.com/dogs-details/5093422/Una-Sola-Leccinum) była młodziutka, miała niespełna 3 lata, tylko wstępnie mogliśmy planować termin randki. Drobiazgowe obserwacje i wielokrotnie robione badanie progesteronu z krwi oraz podglądanie USG, nagle pozwoliły zdecydować: zaraz będzie właściwy, najwyższy czas! Do pokonania mieliśmy 1250 kilometrów, więc żeby nie wymęczyć suni, zmagającej się przecież z burzą hormonalną, postanowiliśmy jechać do Bonn z noclegiem na trasie, więc dwa dni. Trzeba było ruszać od razu.

Po drugim noclegu, już w centrum tego pięknego, niewielkiego miasta (wszyscy wiedzą, że do połączenia Niemiec było stolicą RFN, ale kto wie, że jest tak nieduże jak Bydgoszcz czy Lublin?), pojechaliśmy na pierwszą randkę. Przesympatyczna gospodyni, hodowczyni wyniosłego blondyna, uważała za normalne, że Jasper od razu rzucił się na Solkę – ona była dziewicą, on o 2 lata starszy miał w tym już spore doświadczenie. Ale wszyscy się zdziwiliśmy, że młodzi dosłownie po kilku minutach nagle zniknęli w krzakach i zaraz już było po akcie! Trzeba było trochę pomóc randkowiczom i przez dobre 20 minut przytrzymywać ich, żeby sobie nie zrobili krzywdy.

Schadzkę jeszcze powtórzyliśmy i można było wracać do kraju. Lekcje uważaliśmy za odrobione, Sola stała się wyraźnie spokojniejsza, mało z tym: przeszła widoczną przemianę. Nawet nie chciała na postojach sama zeskakiwać na ziemię z bagażnika, wyraźnie nam oznajmiając, że przecież już jest w ciąży i wymaga szczególnego traktowania! Oczywiście nie daliśmy się nabrać, ale po kolejnych 10-14 dniach sami zaczęliśmy widzieć u niej coraz wyraźniejsze objawy. Po 4 tygodniach od randki nasz weterynarz potwierdził ciążę mnogą. Zaczęliśmy liczyć jej gwałtownie powiększające się sutki – niedługo było ich 11. Potem okazało się, że jedna to zapasowa.

U psów również nie da się precyzyjnie obliczyć, kiedy będzie termin porodu. Solka zaczęła rodzić w 61 dniu po pierwszej randce, podręcznikowo powinna 2-3 dni później, na szczęście bez najmniejszych problemów. Sunia była trochę wszystkim zdziwiona, bardzo zainteresowana tym, co się dzieje, od początku wykazywała ogromną o narodzone szczeniaczki troskliwość: wylizywała, trącała i szturchała nosem, nagarniała do sutek na pierwszy posiłek. Tylko trochę jej w tym pomagaliśmy.

Po dziesiątym szczeniaczku baliśmy się, że będzie jeszcze jeden (bo 10 to bardzo już dużo), ale na szczęście to, co dało się w suni brzuchu wyczuć, to była tylko obkurczająca się macica, nie kolejny płód. Odetchnęliśmy z ulgą, ciesząc się, że cała dziesiątka i mama są zdrowi i prezentują się doskonale, choć Solka była tak padnięta, że aż miała przekrwione białka oczu. Ale nie ma się co dziwić: z porodem dziesiątki uwinęła się osiem godzin. Ale jakie wyszły piękne!

Miot składa się z 5 suń – 2 blond, 1 podpalana i 2 czarne oraz 5 piesków – 4 blondyny i 1 czarny. Urodziły się mocne, krzykliwe, już od drugiego tygodnia życia pokazywały wyostrzające się charakterki, dynamicznie przybierały na wadze. Jak rosły, można pooglądać w zakładce szczeniaki (link).